2011-05-10 23:29:19 >> Bez Polski w finale![]() Wszyscy finaliści wczorajszego półfinału To był trudny wieczór dla wszystkich fanów Eurowizji, oraz Polaków, którzy wspierali naszą reprezentantkę. Wszyscy czekali z niecierpliwością na polski występ. Tak jak i ja. Przed koncertem byłem wyjątkowo spokojny, może to już z przyzwyczajenia. Emocje wzrosły, kiedy na belce startowej pojawił się napis "Poland". Nie powiem, że wstęp naszej prezentacji bardzo mi się podobał. Ale tylko wstęp. Później na scenie zapanował chaos, zupełnie niezrozumiałe dla mnie były beznadziejne ujęcia kamer. No ludzie, ile razy kamera uchwyciła Magdę jak była odwrócona plecami... I to nie że króciutko, tylko przez kilka sekund! Albo moment tarzania się po podłodze - no chyba kamera była od tego w 100 metrowej odległości... Nic nie pokazali! Może to przez organizację niemiecką, może to nasza ekipa źle wszystko skleciła. Może niedługo się dowiemy. ![]() Nie awansowaliśmy mimo niezłej choreografii Jedną z największych wad było to, że nasza reprezentantka weszła na scenę bardzo stremowana, widać to było w jej ruchach i przede wszystkim... w oczach. Nie będę się dużo o tym rozpisywał, ale nie podobały mi się również wizualizacje. Zbyt pospolite, w telewizorze nie wyglało to tak jak na próbach, gdzie nadzieje na dobrą prezentację mimo wszystko były. Ale wiecie czego mi najbardziej brakowało? Uśmiechu. Luzu. Naturalności, o której sama Magda mówiła w wielu wywiadach. To był klucz do finału. Przypomnijmy sobie na przykład rozpromieniony występ szwajcarski - już pierwsze ujęcie na Anię i uśmiechnietego od ucha do ucha wiolonczelistę stworzyło klimat całej prezentacji! Niesamowicie przyjemny klimat! Albo wspaniała Ewelina Saszenko, która miała fantastyczny kontakt z kamerą. Urzekł mnie po prostu występ litewski, ta magia... ![]() Niezwykle szczęśliwa Ewelina Saszenko Podpatrując na efekty specjalne i światła prezentacji węgierskiej, gdzie utwór był chyba stylistycznie najbliższy do polskiego "Jestem", to aż żal się robiło, że nasza ekipa nie potrafiła stworzyć podobnie spektakularnych efektów. Kati podobała mi się najbardziej, to na nią wysłałem smsa. Dyskotekowy klimat (i te smugi świateł!) bardzo dobrze się prezentowały. Po występie polskim zacząłem wątpić w nasz awans, kurczę, już się wtedy przyzwyczaiłem z tym faktem. Ale nadzieje zaczął podtrzymywać mi całkiem dobry skrót występu. Hmmmm, a wyniki? Z ogromnym biciem serca i strachem czekałem na kopertę z napisem "Poland". Emocje opadły po ogłoszeniu, że to Islandia jest ostatnim szczęśliwcem... Bardzo ucieszył mnie awans wesołej piosenki serbskiej (podczas występu śpiewałem "Caroban" :D), pozytywnie zaskoczył świetny, rockowy występ gruziński. Wreszcie wokalistka poczuła się w tej kompozycji, przewiduję, że będą bardzo wysoko, podtrzymają dobrą passę. Zaskoczył brak awansu Armenii - Emmy zaśpiewała całkiem dobrze, a i występ mi się spodobał po wczorajszym lekkim kryzysie. ![]() Prostotą i radością - takim sposobem awansowała Serbia Ale jak biedaczek Alexey się bał, ależ mu się rączki trzęsły, oj oj oj. Szkoda, że nie upuścił mikrofonu. Liczyłem też na to, że nie dokręci do końca salta, aaaaaj. Awans Rosji oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem z wiadomych względów. Ogólnie wyniki mi się całkiem bo całkiem podobają, choć szkoda troszkę Senit. No cóż. Co dalej z Polską? Czy jest sens dalej wysyłać naszych reprezentantów? Nad odpowiedzią na to ciężkie pytanie zastanowię się po zakończeniu finału Eurowizji. Na tę chwilę cieszmy się z tego, że jednak mamy polską krew w finale :D - trzymajmy kciuki za Ewelinę, bo naprawdę wypadła rewelacyjnie i zasługuje na wysoką pozycję. Uważam ją za czarnego konia tegorocznej edycji konkursu.
Tagi: polska, eurowizja, litwa, jestem, porażka, magdalena tul, ewelina saszenko ____________________________________________ skomentuj (17) |
|
|||||||