2012-02-23 00:52:11 >> Can Bonomo i jego Love me back na Eurowizję 2012 z Turcji oraz preselekcje w Irlandii Tureckie ADHD? Wczoraj została przedstawiona długo wyczekiwana przez fanów piosenka turecka na Eurowizję 2012. Wcześniej już wyłoniony reprezentant, Can Bonomo, w Baku wykona utwór "Love me back", który aż się prosi, żeby był zaśpiewany po turecku. Hmmmm... Po pierwszym przsłuchaniu miałem mieszane uczucia, z przewagą tych negatywnych. Słucham teraz tego już po raz kolejny i nawet mi się wkręca. ![]() Po niezapomnianym dzikim zwierzu więzionym w klatce na szczęście w tym roku mamy ludzki utwór z Turcji! Can zaskoczył, spodziewałem się jakiegoś hita podobnego do tego z 2007 od nich, a tu zonk! Piosenka jest nawet taka wręcz alternatywna! Podoba mi się zastosowanie typowo tureckich instrumentów w podkładzie - miłe do posłuchania, jak i do zakręcenia nóżką. Ale kurcze no! Ten angielski tutaj pasuje jak musztarda do truskawek. Jakże bym się cieszył, żeby zmienili język na turecki! Ach, ale kocham za to ruchy wokalisty.... Te machania rękoma jak jakiś pterodaktyl, potrząsanie głową do rytmu z dużą częstotliwością... Ale to dobrze! Widać, że Can śpiewa tę piosenkę na swój własny sposób, tak jak ją czuje. Bardzo to doceniam! Żeby podsumować: może nie najlepszy wybór do tej pory, ale naprawdę bardzo ciekawy! Czekam na wersję studyjną tego utworu. Irlandia wróci na szczyt? Co z tego, że teraz prawie śpię. Co z tego, że niezwykle zmęczony przesłuchuję poszczególne piosenki. Ha! Właśnie teraz się z tego cieszę! W normalnym stanie na pewno nie doceniłbym w takim stopniu jak teraz irlandzkiego "Mistaken" od Celtic Aury i Maryśki McCool. Tak, to mój faworyt w ichniejszych preselekcjach, które de facto odbędą się już jutro. Jakże się cieszę, że mają tam tak wspaniały utwór! Koniecznie musi znokautować plastikowe "Waterline" Jedwardów - zapewne wielu już o tym wie, ale przypomnę, że przebojowe bliźniaki chcą jechać na Eurowizję również i w tym roku... Co za dużo to niezdrowo? Może bym ich chciał z czymś bardziej rytmicznym i przebojowym, ale nie z taką plastikową kaszaną, wręcz identyczną do ówczesnych produkcji Disneya. Nie nie nie, to jest wszystko bardzo fe! Ja chcę moje Mistaken. Włączam to już chyba 5 raz, spać mi się chce, więc zamykam oczy, by się nie męczyć i równocześnie słucham - magia. Uczucie nie do opisania, nie każda piosenka pozwala mi go doświadczyć. Oby więcej takich kompozycji.
Tagi: eurowizja, turcja, irlandia, eurowizja 2012, jedward, can bonomo, love me back, waterline, celtic aura i maria mccool, mistaken ____________________________________________ skomentuj (0) 2012-02-21 01:57:42 >> Charlotte Perrelli w Melodifestivalen 2012, Time od Izabo z Izraela oraz Tooji i jego sobowtórki ![]() Tajne dochodzenie Wujaszek IMO wraz ze swoją uszczypliwą koleżaneczką (i tak ją kocham <3) postanowił zabawić się w detektywa! No dobra, sama moja koleżaneczka postanowiła nim zostać. Ale do rzeczy! Okazało się, że Pan Tooji z Norwegii ma mnóstwo sobowtórów! Od groma wręcz! Według nieoficjalnych informacji wszystko to sprawka Norwegów. Ich przebiegłe zabiegi mają na celu zdobycie głównej nagrody na Eurowizji 2012. Od tej pory co kilka dni na blogu będzie przeprowadzona wielka konferencja prasowa przedstawiająca wyniki tajnego dochodzenia, w celu dowiedzenia, że nasz loverboy jest sklonowaniem wielu mężczyzn. Już dziś pierwsza z nich! Do dzieła! (komentarze na zdjęciu są wyłączną własnością mej koleżaneczki) ![]() (by dojrzeć szczegółowe podobieństo: prawy>nowe okno) Zenek z Samych Swoich. Młody technik mechanizacji rolnictwa, również czarujący kochanek. Niezwykle elokwentny, miłośnik literatury, często mówiący wierszem. Podobni? Jak dwie krople wody. Bez wątpienia wiąże go z Toojim pokrewieństwo genetyczne. Pierwszy klon odkryty! ____________________________ ![]() Botoksie, kocham cię O pannie Szarlocie było głośno już wcześniej... W ostatnich chwilach w internecie pojawił się fragment jej eurowizyjnej kompozycji pt. "The girl". No i szlagier jest! Ale niestety... nie z prawdziwego zdarzenia. A na takiego właśnie czekałem. Szarlota pojechała tym samym schematem co w 2008 roku, wprost identycznym do tego, którym zostały sklecone dziesiątki (a nawet setki) piosenek z Melodifestivalen. Owszem, nie zaprzeczę - piosenka jest bardzo melodyjna i wpada w ucho od pierwszego przesłuchania... Ale to jest takie płytkie! Kobieta ma już prawie 40 lat, ona nie powinna śpiewać tak młodzieżowych piosenek z tekstem "I was a ge e erl"... Zapewne dojdzie do finału, aczkolwiek mam nadzieję, że nie zaszkodzi mojej Loreen w walce o zwycięstwo i wyjazd do Baku. Tej Pani już dziękujemy!![]() Wspaniałości z Izraela! Do internetu (ponoć!) wyciekła eurowizyjna piosenka z Izraela od zespołu Izabo. Miał być electro-pop z motywami orientalnymi.... hmmm.... no może trochę. Krążą głosy, że to tylko wersja demo. Kij z tym! Świetna piosenka! Po pierwszym przesłuchaniu byłem nastawiony do tego utworu dosyć obojętnie, ale teraz jak sobie odpaliłem go o 1 w nocy na słuchawkach to się rozpływam wprost! Wyczuwam w nim trochę groteski, odrobinę prześmiewszy ton - jak ja lubię takie piosenki! Refren jest najbardziej interesujący, zaśpiewany po hebrajsku (?) głosem kastratów (:D) - genialne! No i ta cała melodia jest najfajniejsza... Kołyszę się! Dla takich utworów warto interesować się Eurowizją! Time time, don't let me down! Matulko kochanieńka, oby to naprawdę była ich piosenka na Eurowizję, błagam! Tagi: szwecja, izrael, time, sobowtór, eurowizja 2012, charlotte perelli, the girl, melodifestivalen 2012, tooji, izabo ____________________________________________ skomentuj (6) 2012-02-20 02:20:47 >> Euro-neuro z Czarnogóry oraz I'm Jocker przez Anriego Jokhadze na Eurowizję 2012! ![]() Nie no, ja po prostu kocham Eurowizję! Kocham, kocham, kocham, całym serduszkiem! Za tą różnorodność! Co roku mnie zaskakuje! Tutaj jakieś pseudo Elvisy, tutaj jakieś UFO-Lenki, teraz jakieś Euro-neuro... Love, big love. ![]() Klik, by ściągnąć fragment Euro-neuro
Spodziewałem się dziwactwa z Czarnogóry no i się doczekałem. Propozycja znanego z takich utworów Rambo Amadeusa bardzo mi się spodobała. Już po tym krótkim fragmencie wersji demo, w słabej jakości. W normalnej wersji to będzie wymiotka... Szkoda tylko, że już od samego początku płynie na Czarnogórę fala gorzkiej do przełknięcia krytyki... Kurcze, czy piosenka na ten konkurs zawsze musi być taka sama? Czy każdy kraj musi co roku trzymać się ściśle określonego systemu? Precz ze schematami! Dzięki takim dziwactwom wszystko staje się barwniejsze i ciekawsze! Podobnie z Gruzją, matko, hahahaha :D. Ten koleś to mistrz. He's a Jocker, absolutely... Te kocie ruchy, ta mucha na gołej szyi, ta ambitna kompozycja... Wszystko jak należy, no ależ oczywiście, że tak. Ten pan trochę przypomina mi pana Krassimira Avramova z 2009 roku :D. Moja mama nazwałaby tę piosenkę odgłosem wydawanym przez kota, gdy nadepnie się mu na ogon (kto ma kota, ten wie o co chodzi :D). Nie no, tegoroczna reprezentacja z Gruzji to po prostu mistrzostwo do potęgi. Ok, trochę poważniej: dziwię się, że Gruzini zdecydowali się wystawić coś tak kiczowatego i tandetnego po paśmie świetnych piosenek w ciągu ostatnich lat... Ale co tam! Jak się bawić, to się bawić! Ajm e dżoka, ajm e łoka!!! <3 Tagi: eurowizja, gruzja, czarnogóra, eurowizja 2012, anri jokhadze, rambo amadeus, euro-neuro ____________________________________________ skomentuj (2) 2012-02-19 02:40:01 >> Nebo od Niny Badrić z Chorwacji, Anmary z Łotwy, Nina Zilli z Włoch i Gaitana z Ukrainy na Eurowizję
Spać mi się chce
Super sobota... Tak tak, oczywiście... Wynudziłem się po wsze czasy! Włochy zmarnowały szansę na znakomity występ i być może zwycięstwo w Baku... Byle co z Łotwy... Rozczarowanie od Niny Badrić z Chorwacji... Noż kurczaki! Jestem bardzo mocno zawiedziony...
Łotwa
![]()
Ta piosenka powinna się nazywać Beautiful Woman... Klik w zdjęcie, by posłuchać propozycji łotewskiej
To może zacznę od tych najkarygodniejszych zamachów na moją jakąś tam wrażliwość muzyczną. Łotwa. Anmary i jej "Beautiful song". Piękna piosenka. Hahahahahaha! Dobre grypsy. Całe te rozbudowane preselekcje łotewskie urodziły taką karykaturę? Brak słów. Jak ona w ogóle to śpiewa? Jak 4-letnie dziecko recytujące wiersz o mamie. No dokładnie identycznie! O tekście już nic nie wspominając... Ale tak w ogóle to chociaż jest wesoło :D. "If this song became a big known hit, I would buy a modern mic to sing it" - Anmarka, nie łudź się. Łotwo, baju baju!
Chorwacja
Prezencja genialna! Szkoda, że piosenka taka sobie... Klik w zdjęcie, by posłuchać
Każdy spodziewał wspaniałej piosenki od Niny Badrić z Chorwacji, która jest w tym kraju jedną z największych gwiazd. Ja też się spodziewałem! Tyle huku Bałkany narobiły takimi wyborami... A tu co? Gówniuszko. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że jej eurowizyjną propozycją będzie piosenka "Nebo", tkwiąca na YouTubie już od grudnia. Utwór nie jest najgorszy z najgorszych, ale większość chciała się czegoś o wiele lepszego. Pierwsza minuta "Nieba" jest w miarę ciekawa, ale później najprościej w świecie się nudzi. W czasie wczorajszej prezentacji Nina wymyśliła do tego dość ciekawą scenografię - przynajmniej coś się działo, słuchając tego w takiej wersji nie było tak źle, jak w wersji studyjnej. Obłoczki jak u Isis w preselekcjach! O właśnie, może to jakiś punkt zaczepienia? Ninka, wymyślaj mi tu szybko jakieś fajne pląsy do Baku i finał będziemy mieli.
Włochy
Amy Winehouse hairstyle! Kocham!
A z Włoch mamy kolejną Ninę. Ninę Zilli. Została wybrana jako reprezenantka kraju podczas popularnego festivalu San Remo. I kurczę się wkurzyłem! Przed ogłoszeniem reprezentanta przez Elusiuf i Nikusiuf po internecie krążyły plotki, że do Baku pojedzie niejaki Marco Guazzone z piosenką "Guasto" - zakochałem się od pierwszego przesłuchania i od samego początku wróżyłem Rzym 2013. A tu taka heca, że to tylko haniebne żarty i do Baku pojedzie właśnie Ninka. Jeszcze niewiadome jest, czy z utworem, który wykonywała podczas festiwalu (Per Sempre). Mam nadzieję, że wyślą inną kompozycję, bo ta niezbyt bardzo mi się podoba. Na pewno nie tak bardzo, jak rewelacyjne Guasto od Marca... Włosi Włosi... Coście wy narobili...
Tagi: eurowizja, włochy, chorwacja, łotwa, eurowizja 2012, nina badrić, nina zilli, san remo 2012, anmary ____________________________________________ skomentuj (5) 2012-02-17 15:26:57 >> Roman Lob z Niemiec! Max Barskih w preselekcjach ukraińskich UPDATE: Na Ukrainie wygrała faworytka Gaitana (klik w nazwę, by zobaczyć jej występ). No to tak. Ale szczerze powiedziawszy, to nawet się cieszę. Nie oglądałem koncertu, ale widziałem kilka występów na YT. Maksiu zawiódł, wokalnie wypadł bardzo przeciętnie, a moje ukochane ruchy miednicą wyglądały okropniaszczo żałośnie. Pani Gajtka natomiast poradziła sobie na scenie całkiem nieźle, wokalnie powaliła wszystkich na kolana. Jej "Be my guest" wciąż mi się nie podoba, ale cieszę się, że Ukraina dobrze wykorzystuje organizację EURO 2012. Dzięki tej piłkarskiej piosence Ukraińcy mogą dobrze wypromować imprezę na arenie międzynarodowej. A jeszcze, gdyby Gajtka wygrała to dopiero by była euforia radości :D. Wielka szkoda , że nasz kraj kolejny raz pokazał swoją słabość i zamiast wykorzystać idealną okazję do promocji to zrobił najgorszy krok i z konkursu się wycofał. Mnie smuci to bardzo. ![]() Wczoraj odbył się finał selekcji niemieckich, które zostały zorganizowane się na zasadzie z 2010 roku, kiedy to wygrała wtedy Lena Meyer-Landrut. Chyba wyszedł taki trochę niewypał. Od samego początku show faworytem był niejaki Roman Lob. ![]() (Klik, by ściągnąć eurowizyjne "Standing still") Owy pan wygrał niemalże każdy odcinek tego show. Wczoraj pokonał panią Ornellę i został reprezentantem Niemiec na tegorocznej Eurowizji. Nie powiem, że wokalista jest bardzo charyzmatyczną postacią, jest niezwykle sympatyczny i ma bardzo dobry głos. Tylko ta piosenka... Kompletnie zła. Takich pimpolinek było już miliardy, a nawet i więcej! Słucham i słucham i niczym mnie to nie rusza, zero. Nudne, wtórne, mdłe. Moja negatywna opinia bierze się pewnie zarówno z tego, że po prostu nie cierpię takich kompozycji, wręcz nienawidzę! Kurcze! To takie trochę Runink Skert, tylko w wersji dla singla! <rzyga> Szkoda, bo Niemcom po okresie słabości wreszcie udało się wrócić na szczyty rankingów eurowizyjnych... Niestety, chyba tylko dzięki jednej osobie. ______________________________ ![]() Dzikus! Jest dzikus! Kilka dni temu pół Ukrainy i kawalątek Polski obiegła wiadomość o przyznaniu dzikiej karty dla Maxa Barskiha, uprawniającego go do uczestnictwa w finale selekcji ukraińskich, które de facto odbędą się już jutro! Kilka tygodni temu pisałem już o jego piosence, wtedy nie było jeszcze wiadomo, czy dostanie się ona do finałowej stawki. I na pewno nie stałoby się tak, gdyby nie fani Eurowizji, którzy w ostatnim czasie masowo głosowali na Maxa w walce o dzikusa. No i się udało. Pytanie jednak, czemu jego piosenka nie dostała się do finału normalną drogą... Głupie jury ukraińskie, ot co. Szkaradne paskudy! Jutro, o 11.30 naszego czasu (nie wiem dlaczego tak rano, pogłupieli) rozpoczną się owe preselekcje. Max szykuje wielkie show, próbkę jego możliwości scenicznych można zobaczyć tutaj (te ruchy miednicą <3). Największą jego rywalką zdaje się być Gaitana, która chce zwrócić uwagę słuchaczy słabą techniawą w klimacie EURO 2012. Oby nie wygrała, ja chcę Maksia! Tagi: eurowizja, niemcy, ukraina, dance, eurowizja 2012, max barskih, roman lob, standing still ____________________________________________ skomentuj (5) 2012-02-15 01:31:02 >> Alyona Lanskaya reprezentantką Białorusi na Eurowizji 2012
Czy Alyona powtórzy sukces Dimy Kołduna?
12 points from Lukashenka
Wracam sobie ze szkoły, siadam przed komputerem, włączam DE, czytam sobie czytam i patrzę, a tu preslekcje na Białorusi lecą! I to finał nawet! Czytam sobie dalej czytam, a to ponoć Białorusini chcą sobie organizacyjnie zabłysnąć! No dobra, włączam transmisję... Byłem zaskoczony, bo od razu mi się spodobało. Niestety do czasu, gdyż prowadzący właśnie zapraszali na scenę gości specjalnych... Na pierwszy ogień poszła Marysia Serifović, która niestety wyglądała bardziej jak Marian i na dodatek udawała rybkę do podkładu z puszki. Ok, przeczekałem, zapowiadają Kołduna... Hmmm... A może najpierw był Kołdun, a potem Maryśka? Mniejsza o to. Zaznaczyć trzeba, że wszyscy goście (chyba prócz Sinplusa) śpiewali z playbacku. Po tym straszliwym odstraszaczu wyłączyłem wszystko i za kilka godzin, kolejny raz włączając DE dowiedziałem się, że wygrała jakaś Alyona.
Pani przepiękna, no oczywiście, że tak, włosy złociste, oczęta czarowne... Piękna! Tylko ona, bo piosenka istny horror nie zasługujący na jakąkolwiek uwagę (o jej głosie nie mówiąc już ani słóweczka). Ponoć to jeszcze nie jest oficjalny, eurowizyjny utwór, ponoć pan Kirkorov ma się zająć pisaniem specjalnej kompozycji na styl "Shady lady".
"Szyby sobie myję..."
Czyżby Białoruś znów się zaangażowała w Eurowizję tak jak w 2007 roku przy Dimce Kołdunie? Myślę, że tak. Już teraz pojawiają się głosy, że zwycięstwo tej całej Alyony było wynikiem czystej korupcji i już od samego poczatku było wiadome, że wygra. Czyli powtórka z rozrywki. Aj laff Belarus! Teraz tylko czekać na hece z Ukrainy... Właśnie... Coś spokojnie tam u nich... Cisza przed burzą?
Dla porównania z Alyonką - powyższy utwór zdobył wczoraj 2 miejsce. Uważam, że wręcz niemożliwa jest przegrana tej piosenki z tamtym gówniuszkiem, za przeproszeniem. No cóż... Szkoda tamtejszych, nie zamieszanych w żadne szachrajstwa artystów.
Tagi: eurowizja, białoruś, eurowizja 2012, alyona lanskaya, alyona, filip kirkorov, all my life, dima kołdun ____________________________________________ skomentuj (3) 2012-02-11 23:51:09 >> Tooji, Greta & Jónsi oraz Compact Disco na Eurowizję 2012!
Norwedzy zmądrzeli!
Islandia planowo.
Węgry bez niespodzianek...
Dominik z Sali Samobójców!
Tootek! Mój kochany Tootek! Wygrał! Spuścił lańsko facetom od Srumbo! Ach! Jak się cieszę! Jak się sam Tooji cieszył po zwycięstwie! Jak ryczał! Jak latał po całej arenie! Ach... To musi być niezwykłe uczucie. Ale sobie tak myślę, że jeden moment przesądził o tym, że wygrał - jego przemówienie, gdy dowiedział się o przejściu do TOP 4 preselekcji. Mocno się wzruszył i ze łzami w oczach mówił do kamery, że bardzo chce reprezentować Norwegię. Ludzie również się wzruszyli i smsy poleciały! No może przesadzam... Ale to był piękny moment, mimo wszystko!
Waleczna Normandka, Reidun, również wczoraj wymiotła! Zmieniła fryz, zmieniła sukienkę i pierdolnęła takim wokalem, że dla widowni uszy popękały! Niestety dalej przeszła jakaś druga Lidka Kopania, Srumbo i jacyś inni emeryci... Zdecydowanie zasługiwała na wyższe miejsce! Gupia Norwegia.
Ale jak się bałem na początku głosowania! Lidka Kopania zaczęła wygrywać w kilku głosowaniach pod rząd! Ale później Tootek ją wyprzedził i mina jej zrzędła <3. Kurczę! Stay to mój faworyt jak na tę chwilę! Co do wczorajszego występu - szkoda, że zdjął kaptur :D. Gorzej wyglądał. Aaaa, zapomniałem! Piękny był jego uścisk z mamą po ogłoszeniu wyników...
Słit focia z jego najwierniejszą fanką, która uważa, że zostanie drugim Alexem Rybakiem - z mamą.
Wiem wiem, tak słodzę, że aż strach czytać. Ale mi się tak wszysto podobało! Ale będzie wymiotka w Baku, łoooooooooooch! Nie mogę się doczekać.
Występ... Błagam was, wystąpcie tak w Baku, a nawet jeszcze lepiej!
Greta i pan Jónsi z Islandii wygrali spodziewanie. Idealna piosenka. Właśnie! Może zbyt idealna na wygraną Eurowizji? Kij z tym. Ja się cieszę, że w stawce będzie choć jedna "normalna, lecz niezwykła" piosenka z mocno uwydatnionymi brzmieniami klasycznych instrumntów (jak to brzmi fajnie <3). Mam nadzieję, że azerska organizacja pozwoli Islandczykom w maju na precyzyjne dostosowanie do ich prezentacji przede wszystkim świateł. Dramatyczne skrzypce, ciemna burza w wizualizacjach i rozbłyski białych migawek - ależ to będzie genialnie wyglądało! Plus bliskie zbliżenia na twarze... Wspaniały utwór wraz z występem "pod publiczkę" może, a raczej na pewno da w skutku bardzo wysoką pozycję. Oby tylko taki występ został zrealizowany...
Kompakci... Na czele sławny Pan Wokalista...
Brzmienie naszych serc... Kłamcy jedne! Moje serce brzmiało inaczej. Moje serce biło w rytmie vi vi vizió. Pan Karamel mniej wył, wykonał swoją piosenkę po ludzku, jak człowiek i uniknął mojej chłosty. Niestety, chórki dalej były bardzo mało słyszalne. Zapewne też dlatego musiał pogodzić się z porażką. Ryśka zmieniła fryz i sukienkę na o wiele gorszą - w rezultacie nawet nie była w pierwszej czwórce... Wygrała grupa Compact Disco, która od samego początku była faworytem wśród Madziarów. Moim również, jednakże do czasu ich występu w preselekcjach, gdzie wykonali swój utwór bardzo sztucznie. We wczorajszym finale było podobnie. Ja nie czułem ŻADNYCH emocji. Proste odśpiewanie bardzo fajnej piosenki. Z przesłaniem. Wielka szkoda, że Pan Wokalista nie potrafi tego przesłania odpowiednio zaserwować. Jeżeli chodzi o pozytywne strony, to zauważyłem lepsze ujęcia kamer w ich występie w porównaniu od tego z półfinału. No.... to by było na tyle mówiąc o pozytywach :D. Bardzo wątpię w to, że w Baku poczuję magię tego utworu na żywo, ale mimo wszystko czekam na węgierską prezentację. Bo... a nóż, widelec...
Tagi: eurowizja, węgry, islandia, norwegia, stay, eurowizja 2012, compact disco, tooji, greta & jónsi ____________________________________________ skomentuj (6) |